21 lutego, 2024

Mur, bagno i kłody pod nogi. Czyli Twoje blokady, ciągły lęk i poczucie, że wszystko jest trudne. Skąd się to bierze i co z tym zrobić? Cz. 2.

Udostępnij:
Pin Share

Niniejszy artykuł stanowi część drugą postu o murze i blokadach na pozytywne uczucia. Proponuję Ci najpierw tam zajrzeć.

kłody bagno blokadaCzęść 2 z 2. Rzucanie kłód pod nogi i bagno

Rzucanie kłód pod nogi to poczucie, że wszystko jest dla nas za trudne, przytłaczające, a gdy już zmusiliśmy się do czegoś, to i tak co rusz pojawiają się nowe problemy. Doświadczamy frustracji. To poczucie stawiania nam kłód pod nogi pozostaje na długo. Stąd się bierze prokrastynacja i wyuczona bezradność.

Źródłem takiego stanu jest permanentne przerywanie jakiegoś procesu, który realizowaliśmy z własnej woli. Ktoś przerywał Ci ciągle zdobycie lub ukończenie tego, co było dla Ciebie ważne.

To w efekcie rezygnacja ze swoich pasji (bo według kogoś są nieużyteczne, a tak naprawdę drażni kogoś, że je masz. Drażni kogoś, że masz od niego odskocznię, nie poświęcasz mu całej uwagi, że masz jakąś wolność).

W ostatecznym efekcie to rezygnacja z siebie objawiająca się brakiem całkowitego szacunku do siebie i brakiem poczucia własnej wartości. No bo jak mamy czuć swoją wartość, skoro wyzbyliśmy się tej wartości na czyjąś rzecz i nie realizujemy tego, co jest zgodne z naszymi wartościami? Jak możemy czuć do siebie szacunek, skoro ktoś ciągle łamał nasze granice i poprzez swoją zaborczość gwałcił nas mentalnie, a my pozwalaliśmy mu na to? Szacunek do siebie mamy wtedy, gdy wyczuwamy swoje granice. A my ich wtedy nie czujemy.

Gdzie jest źródło powstawania kłód z dedykacją dla Ciebie?

Komu mogło zależeć na tym, abyś nie ukończył/ukończyła swojej pracy, abyś nie miał swoich pasji, abyś nie osiągnął swojego celu? Czy ten cel był związany z tym, aby uwolnić się od niego? Pewnie tak.

Czy ta osoba ma skłonności do psychicznego sadyzmu, w ten sposób dowartościowując się? Pewnie tak.

Na czym polega długotrwałe rzucanie kłód pod nogi?

To poczucie, że wszystko jest trudne, podobnie jak w przypadku manipulacji emocjonalnej (“zabawa w zabieranie”), było w nas podtrzymywane przez długi czas. To miało zniechęcić nas do działania i przerwać je. Krępowano nas w ten sposób, uniemożliwiano samodzielność.

Wmawiano nam, że nie mamy odpowiedniego doświadczenia, wiedzy, aby coś zrobić. Że się do tego nie nadajemy. Że to nie jest takie proste, jak nam się wydaje. Wyśmiewano się z tego, co robimy. Albo też oczekiwano od nas perfekcji i wiecznie okazywano niezadowolenie z efektów naszej pracy.

Odmianą rzucania kłód pod nogi w mojej opinii jest stałe podcinanie skrzydeł.

Co zrobić z kłodami?

Przełamać ten schemat myślowy.

Nie zastanawiaj się, czy coś zrobisz czy nie, ale po prostu podejmij się tego, co chcesz. Na czym Ci zależy.

Nie taplaj się w swoim strachu przed tym jak w bagnie, tylko po prostu rusz się z miejsca.

To tak jak coś odciąga naszą uwagę i drażni jak natrętna mucha-gówniara albo ciągnie nas za rękaw i mówi „nie idź tam, bo to nie dla ciebie, nie dasz rady”. Ale Ty patrzysz właśnie w tym kierunku, w którym chcesz. Widzisz nie horyzoncie coś, co chcesz osiągnąć i po prostu tam idziesz.

Ruszając z miejsca, odczepiasz od siebie te pazury, które Cię przytrzymują albo odpychasz to od siebie i idziesz. Bo to Twoje życie.

Wtedy okazuje się, że to, co Cię trzymało, to niematerialne pazury kogoś, kto sam się bał. Bał się, że odejdziesz i zaczniesz robić coś po swojemu. Że będziesz samodzielny. Że zrobisz coś lepiej od niego. Że nie będziesz już zwracać na niego uwagi, że straci Twoją uwagę. Że nie będzie mógł już dowartościowywać się Twoim kosztem. Że sprowadzisz na niego coś, czego się boi (prawdy o sobie). Kto to u Ciebie jest?

Jego chwyt okazuje się słaby, kiedy postanawiasz zrobić to, co chcesz. Taki, że spokojnie możesz się z niego wyrwać. I robić to, co zawsze chciałeś. Wychodzisz z bagna. Uwaga: aktywnie wychodzisz z depresji!

P. S. “Zabawa w zabieranie” i ciągłe rzucanie komuś kłód pod nogi (podcinanie skrzydeł) to narzędzia przemocy emocjonalnej.


Spodobał Ci się ten artykuł?


Udostępnij:
Pin Share

One thought on “Mur, bagno i kłody pod nogi. Czyli Twoje blokady, ciągły lęk i poczucie, że wszystko jest trudne. Skąd się to bierze i co z tym zrobić? Cz. 2.

  1. Ten blog, to najlepsza kopalnia wiedzy na jaką trafiłam.
    Szukałam, czytałam, jednak wciąż nie znajdywałam wiedzy i wytłumaczeń pewnych stanów, zachowań, czynów.
    Terapie wręcz, pewne zachowania stosowane wobec mnie, tłumaczyły.
    Czułam się czasami jak wariatka, bo nie wiedziałam, czy to co czuję jest prawdziwe. Tym bardziej, kiedy ktoś tłumaczył mi, że jest tak- a ja całą sobą czułam, że coś tu nie gra!
    Preczytałam stos książek o toksycznych matkach, relacjach, jednak nawet tam nie znalazłam odpowiedzi. Nie znalazłam przykładów zachowań.
    Nie rozumiałam, jak można coś bo obiecywać i odbierać. Jak można się cieszyć, kiedy komuś jest źle.
    Nie rozumiałam tego grymasu na twarzy oznaczającego tryumf i jednocześnie pogardę wobec mnie. Zaprzeczania, wypierania się, że to się coś powiedziało, zrobiło lub nie zrobiło. Często zaprzeczania wobec ewidentnych dowodów.
    Nie rozumiałam, jak można okazywać nienawiść i mówić, że się mnie kocha i że to mi się wydaje!
    Nie rozumiałam, jak moje szczęście było tłumione, zaniżane, a ja sama poniżana, tak aż w końcu się go bałam. Bałam się je czuć! Wciąż miałam przekonanie, że jeśli będę zbyt szczęśliwa, zostanę ukarana i stanie się coś złego.
    Nie wiedziałam dlaczego czegoś nie kończę. Wyuczono mnie do bezradności. Wbito w poczucie winy i strachu! Wbito, że moje choroby są czymś przez co jestem biedna, niewarta, gorsza. Na nic nie zasługuję, niczego nie umiem. Nic mi się nie uda! Wbito przekonanie, że jestem niczym i tylko rodzina mnie wesprze, bo bez niej sobie nie poradzę- Bo jestem niczym!
    Starano się mnie trzymać na sznurku przywiązania i uzależnienia i powinności.
    Moja matka mówiła, że na miłość trzeba zasłużyć, a ja przez całe życie starałam się zasługiwać. Nigdy mi się że to nie udało.
    Czeka aż przyjdę do niej “w łaskę”.
    Nie rozumiałam dlaczego uważa się za kogoś równego Bogu. Bez win. Zawsze winni byli inni. A głównie- ja! Nie umiała przepraszać i wciąż stała bo przed lustrem. We wszystkim musiała być naj! Najbardziej widoczna, najbardziej pożądana, najbardziej biedna, najbardziej pokrzywdzona, najbardziej miłosierna, najbardziej umęczona. Najbardziej schorowana. Najbardziej zaradna. Najbardziej zdolna. Najbardziej pracowita, najbardziej opiekuńcza. Najbardziej wychwalana! I wszelkie inne naj! Wszystko na pokaz! Co ludzie powiedzą?!
    Wychodzę do życia! Do Boga do świata!
    I bardzo chcę by tam iść. Chociaż wciąż pod moje nogi rzucane są kłody. Jestem straszona, szantażowana, poniżana. Idę! I już się nie zatrzymam! Proszę trzymajcie za mnie kciuki! ! Dziękuję, że tu trafiłam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.