21 lutego, 2024

Mur, bagno i kłody pod nogi. Czyli Twoje blokady, ciągły lęk i poczucie, że wszystko jest trudne. Skąd się to bierze i co z tym zrobić? Cz. 1.

Udostępnij:
Pin Share

mur zablokowanieCzęść 1 z 2. Mur

Nieumiejętność cieszenia się z tego, co w głębi nas sprawia nam radość, czego pragnęliśmy i o czym marzyliśmy, co jest dla nas cenne, to efekt naszych bolesnych doświadczeń. To efekt odrętwienia.

W którymś momencie pojawiła się w nas blokada na odczuwanie pełni radości, a zamiast tego niezrozumiałe lęki. Ale to nie wszystko. Blokujemy się na miłość. Blokujemy się na ludzi i świat. Nie mamy do nich zaufania. Boimy się ich. Ludzie i świat stają się naszymi wrogami.

Dlaczego tak się dzieje?

Oto dwa główne powody, które jednak sprowadzają się do jednego mianownika – bólu i cierpienia:

  • Bo szczęście kiedyś zostało nam brutalnie zabrane. Bo systematycznie były nam zabierane nasze szczęścia. Bo ktoś nam wmówił (czyli użył perswazji), że to szczęście się nam nie należy, że nie mamy do niego prawa. Nie mamy też prawa do miłości.
  • Bo straciliśmy zaufanie i nasze życie legło w gruzach (bo opieraliśmy je na kimś innym, nie na sobie). A trzeba zauważyć, że życie dziecka oparte jest na rodzicach. Jeśli dziecko traci do nich zaufanie (co jest dla niego ostatecznością), to znaczy, że zawalił się jego świat i skutki tej hekatomby odczuwa się na lata. Błądzi we mgle, po omacku. Jest jak latawiec zerwany ze sznurka. Narażone na różne niebezpieczeństwa. Ale tylko w ten sposób dziecko może uwolnić się mentalnie od swoich mocno toksycznych rodziców. Strasznie to smutne i tragiczne.

A kto Tobie to zrobił?

Jak działa ta gra w zabieranie?

Zablokowanie na pozytywne uczucia oznacza, że ktoś nam ciągle coś w życiu zabierał. Z zazdrości, z zawiści. Zamiast na sobie, skoncentrował się na nas. Zamiast kontrolować swoje życie, kontrolował nasze. Zamiast samemu zapewniać sobie to, czego mu brakuje, czerpał od nas.

To było coś, co było dla nas bardzo ważne, cenne, co przynosiło nam poczucie bezpieczeństwa, spełnienia, dodawało nam energii, powodowało, że czuliśmy, że żyjemy, pozwalało na spokój, stabilizację.

Ktoś wyczuł, co jest dla nas ważne i czego zabranie nam (lub sama groźba zabrania) powoduje w nas strach i tak dojmującą krzywdę, że nie potrafimy normalnie funkcjonować i w ten sposób nami perfidnie i podle manipulował. Do tego stopnia, że jesteśmy w stanie dla tego kogoś zrobić wiele, w tym upokarzać się przed nim, aby nam to oddał albo przynajmniej nie ruszał.

Jeśli to byli rodzice, to potem zwykle jest to partner, partnerka. Takie typy karmią się naszymi emocjami. Oni je wprost wżerają. Nieraz chodzi im o samą naszą reakcję – czyli na przykład wywołanie u nas złości w takiej sytuacji. W ten sposób otrzymują informacje zwrotną: „ja oddziałuję na nią/na niego, czyli mam moc. Przycisnę guzik i on/ona odpowiednio reaguje” i następnie taki typ rozkręca się: „Zaraz powiem jej, że jest furiatką/furiatem. Ale będzie zabawa!”.

Konsekwencje odbierania

Odbieranie radości, brak akceptacji i brak miłości związane było z ogromną krzywdą. Pamiętamy to. A jeśli niedokładnie, to znaczna część została w naszej podświadomości.

Nie chcemy więcej tego doświadczać. To było okropne. Zatem blokujemy się na doświadczanie radości, miłości, nie ufamy, nie żyjemy pełnią życia. Bo funkcjonujemy według łatwo przyswojonego schematu wyrobionego na podstawie ciągle powtarzającej się „prawidłowości”, która weszła w nas jak w masło: że radość, miłość, zaufanie = ból i cierpienie.

Przekonaliśmy się, że jeśli będziemy czuć radość, miłość, spełnienie, zadowolenie, to ktoś nam zaraz te uczucia odbierze. Że wykorzysta naszą ufność, naszą otwartość. Zatem postanowiliśmy, że nie będziemy tych uczuć okazywać. Postanowiliśmy, że najlepiej będzie w ogóle się na to wszystko zamknąć, aby się nie zdradzić przed kimś, co lub kto jest dla nas ważne lub ważny. W efekcie więc przestaliśmy tych uczuć doświadczać. Życie stało się szare, jałowe, tragiczne i pełne napięć. Bez promieni słońca, jak w jakieś jaskini. Za murem.

Ale takie działanie oczywiście jest wyuczone. A skoro wyuczone, to można się tego też oduczyć.

Ten mechanizm manipulacji poprzez groźbę zabrania nam tego, co jest dla nas cenne w sensie duchowym, a także poprzez utrudnianie zdobycia tego lub faktycznie zabieranie tego, został w nas wkodowany.

Co zrobić z tym mechanizmem i blokadami?

  • Jeśli już nie żyjesz z kimś, kto Ci to robił, to zapewne pozostała Ci jeszcze blokada na zadowolenie, zdrową miłość (nawet do własnych dzieci), elementarne zaufanie. Ta blokada to taki stary, zardzewiały grat. Ale jednak działa do tej pory.

Teraz, jak już to wiesz, nie będzie działać.

Masz prawo doświadczać tych wszystkich uczuć i korzystaj z tego śmiało. Nikt Ci ich nie zabierze. To tylko Twoja podświadomość się odzywa – Twój podświadomy strach.

  • Jeśli jeszcze żyjesz z kimś, kto Ci to robi, to musisz przestać grać w tą grę. Wyjść poza ten system manipulacji. Odsunąć się od tego kogoś. Zamknąć się na niego mentalnie. Tylko na niego, na innych nie musisz. To tak jakby spakować go do pudła w naszym umyśle i zaakceptować to, że ten typ tak ma. On jest wybrakowany. Jeśli nie można go naprawić (a nie można), to niech przynajmniej niech mnie nie dotyka. Ja go też nie ruszam. Oddalam się i nie jestem w jego promieniu rażenia. Opuść jego otoczenie. A potem? – Patrz punkt wyżej.

Przeczytaj część drugą artykułu: o kłodach stawianych pod nogi i bagnie.


Spodobał Ci się ten artykuł?


Udostępnij:
Pin Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.